Wszystko o sterowcu
8 lipca 2020

Najbardziej niezwykły obiekt latający świata. Jak narodziły się i umarły sterowce?

By Redakcja

Zanim ludzkość zaczęła cenić sobie przede wszystkim szybkość podróżowania, cieszyła się jej pięknem. Trochę do takiej epoki należały sterowce, które stały się tzw. latającymi hotelami w dwudziestoleciu międzywojennym. Epoka ta krótka, ale bardzo treściwa sprawiła, że stały się synonimem nie tylko wielkiej tragedii, ale także blichtru i elegancji. Poczuj się jak na pokładzie słynnego Hindenburga.

Skąd pomysł na loty latającym cygarem?

Sterowce narodziły się jeszcze w pierwszych latach XX wieku, ale ich czasy świetności to właśnie dwudziestolecie międzywojenne, gdy podróżowanie stawało się rzeczą popularną nie tylko wśród najbogatszych z najbogatszych. Sterowce oczywiście również nie należały do najtańszych, bo za jeden lot z Niemiec do Nowego Jorku trzeba było zapłacić 400 dolarów, co dziś stanowiłoby mniej więcej 6 tysięcy zielonych. Była więc to cena, którą byli skłonni zapłacić bogatsi, by wsiąść na pokład wraz z innymi 69 pasażerami i kilkunastoosobową załogą. A potem w czasie o wiele krótszym niż statkiem wyruszano w podróż za ocean. Taki lot trwał średnio 60 godzin.

Wyposażenie pokładu sterowca Hindenburg

Jak wyglądał lot taką maszyną? Wszystko było pięknie zaplanowane, bo sterowiec to nie tylko wygodne, choć dość małe kajuty z łóżkami piętrowymi, ale także salonowe życie. Na pokładzie można było oddawać się tańcom, słuchać pięknie grającego fortepianu specjalnie przygotowanego dla Hindenburga i wykonanego z pokrytego żółtą skórą duraluminium czy też kosztować najlepszych dań kuchni międzynarodowej. W porze podawania kawy kapitan informował nie tylko o tym, gdzie się aktualnie znajdowano, ale także o pogodzie, ogólnych warunkach i przekazywał informacje o miejscu docelowym. Pasażerowie mogli jednak także korzystać z radia, by dowiedzieć się, co dzieje się na świecie, głównie na giełdzie.

Katastrofa, która zmieniła wszystko. A może nie?

Loty sterowcem nie były bardzo popularne. Z polskiej Gdyni wypływały transatlantyki, które cieszyły się o wiele większym wzięciem, a z Holandii na całą Europę zaczęto otwierać kolejne połączenia lotnicze. Sterowiec był więc rodzajem rarytasu, przyjemności i pokazania się, coś na kształt wakacyjnych podróży w kosmos, o których nieraz można usłyszeć w mediach XXI wieku. Z tym że on latał. Do czasu jednak, bo w 1937 roku, dokładnie 6 maja doszło do tragedii, w której sterowiec spłonął w trakcie cumowania, a 35 osób zginęło. Od tamtego czasu zaprzestano rozwoju tej technologii, a wojna już zupełnie obnażyła słabości gazów unoszących się w powietrzu. Po wojnie świat zaczął latać samolotami, a Hindenburg odszedł w niepamięć.